Nie wystarczy, że ktoś odszedł, aby uznać, że jest winny rozpadu małżeństwa. Można porzucić rodzinę dla drugiego partnera, ale nie ponosić winy za rozkład pożycia. Z Magdaleną Czernicką-Baszuk, adwokatką specjalizującą się w prawie rodzinnym i karnym, rozmawia Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin.

Chcę się rozwieść. Ale to ma być rozwód z winy męża. Często zdarzają się pani takie życzenia?

Oczywiście. Ostrzegam wtedy, że rozwód z orzeczeniem o winie jest trudny do przeprowadzenia.

Właśnie dlatego przyszłam do adwokata.

Zapytam więc panią, w czym dopatruje się pani winy współmałżonka w rozkładzie związku. Bo to musi być w stu procentach jego wina. W polskim prawie nie ma stopniowalności winy. Jeżeli sąd ustali, że do rozpadu małżeństwa przyczynili się obydwoje małżonkowie i nawet jeśli jeden w 80 proc., a drugi w 20 proc., to orzeka rozwód z winy obu stron. A to ma takie same skutki jak rozwód bez orzekania o winie. W czym więc dopatruje się pani winy męża?

Wykorzystam przykład mojej znajomej. Jej mąż spakował walizkę i zamieszkał u kobiety, z którą wł