Danuta ma 31 lat, za sobą kilka związków. Pół roku temu poznała Michała (35 lat). Mówi, że zakochała się najpierw w jego spojrzeniu – dobrym, ciepłym, troskliwym, pełnym zrozumienia i akceptacji. Kiedy pomagał jej w remoncie – jak sama mówi – „wpadła po uszy”. – Właśnie kogoś takiego szukałam. Mężczyzny, przy którym mogę poczuć się kobietą – małą, słabą, bezbronną. Mężczyzny silnego i zaradnego, przy którym czuję się bezpiecznie. Podobało mi się to, że Michał był taki wyrozumiały dla moich błędów – uważał, że są rozczulające.

Przez pierwsze tygodnie Danuta czuła się wyśmienicie. Wyraźnie się uspokoiła, minęły jej bóle głowy i bezsenność. To, jak opowiadała przyjaciołom o Michale, mogło sprawiać wrażenie, że naprawdę spotkała ideał. Do czasu. Najpierw zaniepokoiło Danutę to, że Michał sporo czasu poświęca siostrze. Gdy Michał tylko wspomniał, że jedzie z siostrą pomóc jej w dużych zakupach Danuta obrażała się lub wpadała w szał. – Robi z siebie małe dziecko, którym już nie jest! – krzyczała. – To, że nie umie ułożyć sobie życia, nie znaczy, że ma je rujnować tobie! Danuta uważała, że Michał jest zbyt uległy wobec swojej rodziny i za dobry. „Jesteś na każde ich zawołanie, a ja muszę ze wszystkim radzić sobie sama! To ja tu na ciebie czekam z obiadem, a ty masz to gdzieś!” – powtarzała. Wyjaśnie