Psychoterapia w naszym kraju ma zarówno swoich zagorzałych zwolenników, czego dowodem jest choćby kampania społeczna Mam Terapeutę, zainicjowana w grudniu 2013 roku przez studentki psychologii SWPS i wspierana między innymi przez Gazetę Wyborczą, jak i przeciwników. Z jednej strony dostępne są liczne relacje osób, którym psychoterapia pomogła, będące pokłosiem tej kampanii, z drugiej – publikacje i książki Tomasza Witkowskiego, psychologa, czołowego pogromcy psychoterapii. Jedną z nich jest ostatnio wydana pozycja  „Psychoterapia bez makijażu – rozmowy o terapeutycznych niepowodzeniach”. Po jej lekturze, zawierającej wywiady z osobami, uważającymi, że psychoterapia im nie tyle nie pomogła, co zaszkodziła, naprawdę można się do niej zniechęcić.

Szkopuł w tym, że w Polsce nie ma ustawy o zawodzie psychoterapeuty, a nie ma jej przede wszystkim dlatego, że środowisko specjalistów jest mocno podzielone. Podział rysuje się już w tak fundamentalnej sprawie, jaką jest definicja psychoterapii. Jedni specjaliści z całym naciskiem podkreślają, że psychoterapia jest metodą leczenia zaburzeń i chorób psychicznych, w których wykorzystuje się oddziaływania o charakterze psychologicznym, a jej podjęcie zawsze musi poprzedzać diagnoza (choć wyróżnia się kilka rodzajów diagnoz – ta ściśle medyczna, zwana nozologiczną, jest jedną z nich). Przychodząca do tych specjalistów osoba staje się pacjentem, a zadaniem psychoterapeuty jest ją wyleczyć. Logiczne wydaje się założenie, że aby przyjąć na siebie  tak wielką odpowiedzialność, czyli odpowiedzialność za zdrowie pacjenta, trzeba skończyć studia psychologiczne (najlepiej ze specjalnością psychologii klinicznej), wskazane jest też ukończenie drugich – medycznych (najlepiej ze specjalnością psychiatryczną), a przynajmniej posiadanie obszernej wiedzy medycznej, poza tym trzeba być absolwentem 4-letniej szkoły psychoterapii o określonej modalności (w Polsce najczęściej psychodynamicznej lub poznawczo-behawioralnej),  odbyć staże w szpitalach psychiatrycznych, certyfikować się w jednym z dwóch PTP-ów (Polskim Towarzystwie Psychiatrycznym lub Psychologicznym) i odnawiać certyfikat co parę lat.

Istnieje jednak druga definicja psychoterapii – określa się ją nie jako leczenie, ale pomaganie. Klient (już nie pacjent) psychoterapeuty uzyskuje w jej trakcie większą samoświadomość, poznaje różne swoje mechanizmy, dotyczące sposobu regulacji emocji czy tworzonych przez siebie relacji, oraz ich konsekwencje, określa, w jakich obszarach chce podjąć zmianę, uczy się być autorem swojego życia i gwarantem swojego szczęścia. Specjaliści, którzy tak rozumieją psychoterapię, nie stawiają diagnoz, ale w kontrakcie psychoterapeutycznym wspólnie z klientem określają cel, jaki ten dzięki psychoterapii chce osiągnąć. Za