Czytelnia

 

e-book

UZALEŻNIENIE OD MIŁOŚCI
Eugenia Herzyk

cykl artykułów opublikowanych w 2008 roku w miesięczniku ODNOWA

kliknij tu >>

 

e-book

GDY NAM CIEBIE ZABRAKNIE
Aneta Boryczko

poradnik dla samotnych matek

cykl artykułów opublikowanych na stronie www.plasterek.pl

kliknij tu >>
 

Uzależnienie kobiety od mężczyzny,
czyli syndrom "kochania za bardzo"

Uzależnienie najczęściej kojarzy nam się z alkoholizmem
i narkomanią. Powszechnie znane są zgubne konsekwencje tych nałogów, wiadomo, że prowadzą do destrukcji zarówno fizycznej,
jak i psychicznej. (...) Od jakiegoś czasu jednak tematyka uzależnień ujmowana jest w szerszym kontekście. Nałogiem może być nie tylko alkohol, czy narkotyki, ale także seks, hazard, Internet, czy gry komputerowe. (...) Dla kobiety czynnikiem uzależniającym może być mężczyzna.
więcej...
(autorka - Eugenia Herzyk, Fundacja Kobiece Serca)

Mężczyzna za murem
(...) Zwykle oceniamy innych swoją miarą. Kochająca za bardzo kobieta, która poświęca swoje życie dla partnera, nie może zrozumieć jego zachowań. Im bardziej ona dąży do zbliżenia się z nim, tym bardziej on ucieka. A gdy – nie mogąc więcej znieść braku zaspokojenia swoich potrzeb, bliskości, czułości, troski i szacunku – rozstaje się z partnerem, jest zasypywana przez niego wyznaniami i dowodami miłości. Wybacza mu zdrady, upokorzenia, wierzy, że nastąpiła w nim cudowna przemiana. Znów przez jakiś czas są szczęśliwi. A potem wszystko wraca do normy.
I rozstają się po raz kolejny, być może tym razem to on odchodzi -
do innej kobiety.
Jest też inny scenariusz dla kobiety kochającej za bardzo – związek trwa latami, a ona, mimo iż nie czuje się w nim dobrze, kontynuuje go, dając
z siebie partnerowi coraz więcej i więcej. W imię miłości, wiecznie czekając na to, że on się wreszcie zmieni.
więcej...
(autorka - Eugenia Herzyk, przedruk z miesięcznika "Odnowa",
źródło - onet.pl)

Jak ubezpieczyć się od zdrady?
Statystyki są bezlitosne. W naszym kraju aż trzy na pięć kobiet zawierających małżeństwo zostanie zdradzonych. W innych krajach naszego kręgu kulturowego jest podobnie, albo jeszcze gorzej. Z tą prawdą kobiety radzą sobie różnie. Albo nie chcą jej uznać, wypierają, są przekonane, że na pewno ich to nie spotka, albo godzą się z nią, i, tak jak ich matki i babki, tłumaczą wrodzonymi skłonnościami męskiej natury.
(...)
Czy istnieje zdrowe kobiece podejście do problemu męskiej zdrady? Zdrowe, czyli wypośrodkowane pomiędzy zaprzeczeniem rzeczywistości, której obrazem są statystyki, wskazujące, że prawdopodobieństwo bycia zdradzoną jest bardzo duże, a "czarnowidztwem" i podjęciem szeroko zakrojonych działań, mających na celu absolutną kontrolę partnera, czy też unikanie zdrady poprzez nie wiązanie się z żadnym partnerem na stałe lub wejście w rolę żeńskiego Don Juana? Tak – istnieje.
więcej...
(autorka - Eugenia Herzyk, źródło - onet.pl)

Różne rodzaje nałogu miłości
Nałóg miłości przybiera wiele form. Niektóre uzależnione od miłości kobiety kochają bez wzajemności ludzi niedostępnych. Inne wpadają
w obsesję, gdy się zakochają. Niektóre są uzależnione od euforycznych efektów swoich romansów. Inne nie są w stanie odejść z toksycznych związków, nawet jeśli są w nich nieszczęśliwe, upokarzane, osamotnione, zaniedbywane lub nie czują się bezpiecznie. Niektóre są współuzależnione, inne – narcystyczne. Niektóre używają seksu do manipulowania uczuciami, inne są seksualnie anorektyczne. Łączy ich bezsilność wobec zaburzonych myśli, uczuć i zachowań zarówno w ich miłościach, czy fantazjach, jak i w związkach.
więcej...
(autorka - Eugenia Herzyk, Fundacja Kobiece Serca)

Piękna i Bestia,
czyli o konieczności akceptacji partnera

Gdy nasz partner nie jest taki, jaki chciałybyśmy, żeby był, najczęściej usiłujemy go zmienić. Dotyczy to w szczególności kobiet „kochających za bardzo”, które zazwyczaj wiążą się z partnerami wymagającymi specjalnej troski. (...) W postawie kobiety, przyjmującej, że jej szczęście zależy od tego, czy jej wybranek się zmieni, tkwi olbrzymia pułapka. Kobieta zrzuca w ten sposób na niego odpowiedzialność za swoje dobre samopoczucie. Wkładając całą swoją energię w zmianę partnera, tak naprawdę bezużytecznie ją trwoni. Zmienić drugiego człowieka po prostu się nie da. Partner zmieni się tylko wtedy, kiedy sam będzie tego chciał.
I najgorsze jest to, że często jest tak, że pomoc kobiety tylko mu to utrudnia.  
więcej...
(autorka - Eugenia Herzyk, Fundacja Kobiece Serca)

Kochać bliźniego, jak siebie samego,
czyli o trudnej sztuce miłości własnej

Nauczona dawać w związku z mężczyzną, kobieta, która „kocha za bardzo” ma poczucie, że wspięła się na wyżyny miłości. Jej poświęcenie, choć często niedoceniane, wydaje się dla niej samej najlepszą argumentacją. (...) Takie rozumowanie jest jednak z gruntu błędne i prowadzi na manowce toksycznych związków. Kobieta, która „kocha za bardzo” tak naprawdę nie potrafi kochać partnera dojrzałą miłością, ponieważ nie kocha samej siebie.
więcej...
(autorka - Eugenia Herzyk, Fundacja Kobiece Serca)

Uzależnienie od cyberseksu - przyczyny i skutki
(...) Tak jak w przypadku każdego nałogu, negatywne skutki uzależnienia od cyberseksu odczuwane są zarówno przez nałogowca, jak i jego bliskich. Utrata kontroli nad swoimi zachowaniami, której przejawem może być na przykład coraz dłuższe przebywanie w wirtualnym świecie seksu, doprowadza do wymiernych strat materialnych, a także strat emocjonalnych. Uzależnienie blokuje ścieżkę osobistego rozwoju i prowadzi do marnotrawstwa potencjału twórczego, co w bardzo wielu przypadkach ma bezpośrednie przełożenie na sytuację finansową. Równie dotkliwe są straty emocjonalne – zanik uczuć wyższych i ciągłe obniżanie poczucia własnej wartości. Życie w iluzji, jaką jest cyberseks, prowadzi do utraty kontaktu z rzeczywistością. Świat, w którym żyje nałogowiec, jest światem jego wyobraźni, a nie tym realnym. Ponieważ tylko w tym drugim można doznać prawdziwej miłości, uzależniony, tłumiąc swój lęk przed samotnością, odcina się od możliwości wyzwolenia z niego. Wpada w błędne koło. 
więcej...
(autorka - Eugenia Herzyk, Fundacja Kobiece Serca
referat wygłoszony na konferencji "Cyberuzależnienia" zorganizowanej przez NZS Akademii Pedagogicznej w Krakowie w dniu 18 października 2007 roku)

Kobieta - ofiara przemocy psychicznej
Przemoc, której doznaje kobieta od mężczyzny, zarówno fizyczna, jak i psychiczna stanowi patologię, której nie da się zwalczyć jakimkolwiek działaniem prawnym, na przykład poprzez udoskonalanie mechanizmów karania oprawcy. Źródło tej patologii tkwi bowiem w psychice kobiety-ofiary, która – pomimo doznawanych upokorzeń i przeżywanych w związku cierpień nie potrafi od oprawcy odejść. Przyczyną tak nieracjonalnych, destrukcyjnych dla kobiety działań jest jej uzależnienie od mężczyzny, określane w psychologii terminem „love addiction” – nałóg miłości. Mechanizmy powstawania i objawy tego uzależnienia są analogiczne do alkoholizmu, czy narkomanii - w rozwiniętych stadiach tych chorób istnieje przymus powtarzania nałogowych wzorców pomimo ich ewidentnych szkodliwych skutków, następuje utrata samokontroli, a w przypadku odstawienia – zespół abstynencyjny. Nałóg miłości występuje w wielu odmianach – jednym z nich jest „kochanie za bardzo”. Termin ten pochodzi ze znakomitej książki amerykańskiej psycholog Robin Norwood, w której opisuje genezę, objawy, wzorce zachowań i szkodliwe konsekwencje tego rodzaju uzależnienia.
Kobieta-ofiara przemocy ma tylko jedno rozwiązanie, by przestać nią być – rozstać się ze swoim oprawcą.  
więcej...
(autorka - Eugenia Herzyk, Fundacja Kobiece Serca,
referat wygłoszony na konferencji poświęconej przemocy domowej
„Krzywda bez dotyku” zorganizowanej przez OPS Dzielnicy Białołęka
M.St. Warszawy w dniu 14 grudnia 2007 roku)

Tajemnica prawdziwej miłości
Dlaczego tak wiele związków się rozpada? Jak to się dzieje, że stan radości i uniesienia, towarzyszący początkom miłosnej relacji, często zamienia się w konglomerat złości i smutku, wzajemne wyrzuty i kompletną katastrofę? Czy prawdą jest, że ludzie (a przynajmniej mężczyźni) z natury nie są monogamiczni i potrzebują wielu partnerek? Dlaczego tak wiele osób wychodzi ze związku poranionych, tracąc zaufanie do przeciwnej płci? Czy rzeczywiście istnieją mężczyźni, nienawidzący kobiet, tak zwani mizoginiści? Albo wyrachowane kobiety, potrzebujące mężczyzn jako dawców spermy dla zrealizowania swojego pragnienia posiadania dziecka? Czy miłość nieodłącznie wiąże się z cierpieniem?
więcej...
(autorka - Eugenia Herzyk, źródło - onet.pl)

To nie zazdrość, to kobieca złość!
Jesteś na imprezie. Twój chłopak ewidentnie bardziej interesuje się innymi dziewczynami niż Tobą. Wdaje się z nimi w rozmowy, dowcipkuje, na parkiecie roztacza przed nimi swój pawi ogon. Co wtedy czujesz? Idziesz ze swoim partnerem ulicą i kątem oka dostrzegasz, że jego uwaga skupia się na nie na rozmowie z Tobą, a na przechodzących dziewczynach i ich odważnie odsłoniętych nogach. Jak reagujesz? Przez przypadek odkrywasz w jego telefonie frywolny SMS: "gorące pozdrowienia od twojej koteczki". Gdy prosisz o wyjaśnienie, zbywa Cię, oskarżając przy tym o pogwałcenie jego prywatności. Jakich doświadczasz emocji? Partner Cię zdradził. Nieważne, jak to wyszło na jaw – czy sama się o tym dowiedziałaś, czy skruszony sam się do tego przyznał. Jak się z tym czujesz?

Nazywają to zazdrością. Z przerażeniem odkrywam, że w wielu publikacjach i wypowiedziach osób uważanych za autorytety w psychologii, czy psychoterapii pojawia się stwierdzenie, że zazdrość jest uczuciem złym, nieadekwatnym, a zazdrosna kobieta powinna jak najszybciej udać się do specjalisty. Odczuwanie zazdrości dowodzi bowiem jej niskiego poczucia własnej wartości, przewrażliwienia, uwypukla jej negatywną cechę, jaką jest zaborczość, chęć posiadania ukochanego mężczyzny na własność. Nie potrafię się z tym zgodzić.
więcej...
(autorka - Eugenia Herzyk, źródło - onet.pl)

Kobieta kochająca kobietę
Kobieta kochająca kobietę, niezależnie czy chce, czy też nie chce nazwać się lesbijką, biseksualistką, heteroseksualistką lub też nie zamierzająca definiować się w ogóle, natrafia na inne problemy niż kobieta kochająca mężczyznę. Miłość w naszej kulturze nie jest równo ceniona, a wartość, jaką jej się nadaje, zależy od płci partnera, czy partnerki. Oznacza to, że osoba, z którą jesteśmy w związku, określa naszą orientację. Jednak zupełnie odrębną kwestią jest to, jak określamy same siebie. W tym artykule chcę skupić się na społecznym odbiorze osób nieheteroseksualnych, zwłaszcza kobiet. Jaki on jest, co z niego wynika i czy coś można zrobić z jego niekorzystnymi konsekwencjami?
więcej...
(autorka - Justyna Sienkiewicz, Fundacja Kobiece Serca)

Dlaczego mylimy seks z miłością?
(fragment darmowego e-booka o seksualności kobiet
>> kliknij tu, aby przeczytać całą książkę

Obiegowa opinia jest taka, że kobiety potrzebują miłości, żeby uprawiać seks. Czy jednak faktycznie wszystkie takie jesteśmy? Wiele z nas może popierać takie podejście do seksu, a to dlatego, że zdarza nam się mylić pożądanie i podniecenie z miłością. Może i Ty byłaś w podobnej sytuacji. Wyobraź ją sobie:

Jesteście w górach, obserwujecie zachód słońca, jest bardzo romantyczny. On zaczyna deklamować wiersz, a potem delikatnie Cię całować. Nagle zaczyna Ci się kręcić w głowie, szumieć w uszach, serce zaczyna bić szybciej - czy to nie przypomina opisu z romansu? W tym momencie główna bohaterka dochodzi do wniosku, że właśnie się zakochała. Z Twoim ciałem dzieje się coś jeszcze: przechodzi Cię dreszcz, kiedy on zaczyna gryźć Twoją szyję, krew odpływa Ci z ciała i rozgrzewa narządy płciowe, wargi sromowe powiększają się, wagina wilgotnieje - ale Ty tego nie zauważasz. Nauczyłaś się ignorować to, co dzieje się poniżej pępka. Skupiasz się na romantycznych doznaniach, nie chcesz dopuścić do świadomości faktu, że podnieca Cię ta sytuacja, ten mężczyzna. Chcesz wierzyć, że to miłość.

Myślisz, że właśnie się zakochałaś, nie masz więc oporów, żeby iść z nim do łóżka. W myślach wyznajesz mu miłość i oczekujesz tego samego od niego. Rano przychodzi rozczarowanie - on Cię lubi, cieszy się z tej nocy, ale o miłości nie było słowa. Czujesz się wykorzystana, myślisz, że zrobiłaś to z miłości.

Kiedy pytałaś go, czy on czuje to samo, co Ty - on zapewne powiedział "tak". Tylko że on wiedział, że czuje pożądanie, podniecenie, czuł, że ma erekcję i że bardzo chce uprawiać z Tobą seks. Ty, mimo że też czułaś pożądanie, mimo że Twoje ciało zdradzało wszystkie objawy podniecenia, nie chciałaś przyznać, albo nie zdawałaś sobie sprawy, że on Cię po prostu podnieca. Od razu użyłaś wielkiego słowa "miłość", które pozwoliło Ci uprawiać z nim seks.
(autorka - Voca Ilnicka, źródło - http://seksualność-kobiet.pl)   

Złamane serce - prawda, czy mit?
W obszernych zasobach internetowych znalazłam niedawno w jednym z kobiecych portali artykuł zatytułowany „Złamane serce nie istnieje”, napisany, zgodnie z informacją podaną przez autorkę – Aleksandrę Malinowską - na podstawie książki Chucka Spezzano
„Miłość nie rani. Sekrety udanego związku”. Ponieważ zajmuję się leczeniem kobiecych „złamanych serc” temat mnie zaintrygował.
Po jego lekturze moje wzburzenie było tak silne, że postanowiłam napisać do niego polemikę. Tak anty-feministycznego tekstu
nie czytałam od dawna. Co gorsze, promuje go kobieta.
(autorka - Eugenia Herzyk, Fundacja Kobiece Serca)
więcej...

Mój psychomąż
(...) Wbrew powszechnemu wyobrażeniu psychopata nie zawsze jest przestępcą czy seryjnym mordercą. Może nim być partner, mąż, sąsiad, kolega z pracy. Łamie prawo moralne poprzez takie zachowania jak zdrady małżeńskie, finansowe i emocjonalne zaniedbywanie rodziny, najczęściej nie naruszając prawa karnego. Poza tym, w społeczeństwie nastawionym na rywalizację, bezwzględność i umiejętność naginania reguł mogą przyczynić się nawet do odnoszenia sukcesów.

(...) Według Herveya Cleckleya, amerykańskiego psychiatry, psychopata to człowiek całkowicie pozbawiony poczucia winy i wstydu, lekceważący wszelkie zobowiązania i normy społeczne. Nie odczuwa skruchy, choć potrafi doskonale ją udawać. Nie jest zdolny do prowadzenia uporządkowanego życia, brania odpowiedzialności za swoje czyny.
Za to każdy swój postępek potrafi usprawiedliwić. Jeżeli zostanie przyłapany na gorącym uczynku, natychmiast przedstawi gotowe uzasadnienie oraz będzie starał się pomniejszyć znaczenie czynu albo uczyni z siebie „prawdziwą ofiarę”. Psychopata nie potrafi spojrzeć na siebie oczami innych ani postawić się na ich miejscu. Obce jest mu zatem uczucie zakłopotania z powodu swoich długów, kłopotów prawnych czy braku pracy.

Psychopata nie okazuje wdzięczności za okazaną pomoc i przychylność. Przyjmuje je jako coś oczywistego, należącego mu się. Ubóstwo emocjonalne i egocentryzm sprawiają, że nie jest w stanie tworzyć autentycznych związków. Kontakty z innymi są płytkie, nastawione wyłącznie na eksploatację. Jego pozorna towarzyskość, życzliwość i optymizm są jedynie środkami do osiągania celów. Inny charakterystyczny objaw to patologiczne kłamstwo. Osoby dotknięte dyssocjalnym zaburzeniem osobowości kłamią dla przyjemności albo
„dla hecy”, często bez konkretnego celu.

Psychopata dąży do uzyskania kontroli nad bliskimi. W tym celu korzysta
z rozmaitych mechanizmów manipulacyjnych. Może nawet uciekać się do szantażowania otoczenia samobójstwem czy próby odebrania sobie życia, co pozwala mu uzyskać natychmiastowe potwierdzenie, że nadal kontroluje partnerkę lub rodzinę.

Psychopaci żyją tak, jakby istniała wyłącznie chwila obecna. Dążą do natychmiastowego zaspokojenia popędów i potrzeb. Często zmieniają plany i nie ma dla nich znaczenia, jakie skutki może przynieść ich postępowanie. W efekcie mogą mieć problemy z utrzymaniem pracy czy pełnieniem roli rodzica.
(autorka - Anna Golan, źródło - "Charaktery", za onet.pl)
więcej...

Detektyw - do czego jest dziś potrzebny?
Jeszcze niedawno kojarzył się z postacią z kryminałów lub amerykańskiego kina. Od kilku lat spotkać go można i na naszych ulicach. Czym dokładnie się zajmuje? Oto historie kobiet, dla których okazał się ostatnią deską ratunku.

Nie stawia kołnierza prochowca i nie nasuwa kapelusza na oczy. Współczesny detektyw nie wyróżnia się z otoczenia. Może okazać się nim zamyślony emeryt w parku i dobrze zbudowana trzydziestolatka o wyglądzie pracownicy solarium. Prawdopodobieństwo, że krąży właśnie teraz wśród nas, jest całkiem spore. Według samych detektywów w Polsce jest około 400 przedstawicieli tej profesji. I zleceń im nie brakuje. Najczęściej szukają dowodów małżeńskich zdrad, ale pracują w obszarze wszystkich ludzkich dramatów, nawet zabójstw i zaginięć. Jak zapewnia jeden z nich, są w stanie dotrzeć do każdej informacji, o którą pyta klient. Jakie są prawdziwe dochody eksmęża, który miga się od płacenia alimentów, co to za osoba, z którą tak namiętnie SMS-uje żona, gdzie ukrył się nierzetelny wspólnik, kim są biologiczni rodzice dziewczyny adoptowanej w dzieciństwie…? Zdobycie takich danych często wydaje się niemożliwe, ale dziś tajni agenci dysponują sprzętem, jakiego pozazdrościłby im Bond. I sprytem, który pozwala im używać go dyskretnie, acz czasem na granicy prawa. Prawo nie pozwala np. na instalowanie podsłuchów czy kamer – chyba że za zgodą i na terenie klienta. A to klient płaci i wymaga…
więcej...
(źródło: onet.pl)

Chorzy na seks
(z Piotrem Barczakiem, psychologiem, kierownikiem Ośrodka Terapii Uzależnionych i Współuzależnionych "Radzimowice", rozmawia Iwona Kłopocka)
-  Kieruje pan ośrodkiem, który ma pionierskie w naszym kraju osiągnięcia w terapii erotomanii. Co sprawiło, że na poważnie zajęliście się zjawiskiem, na temat którego jedni wstydliwie milczą, a inni niewybrednie żartują?
- Od lat leczymy wszelkie uzależnienia. Od początku przyświecała nam zasada, że rozbrajamy cały wzorzec nałogowy pacjenta, żeby nie było tak, że najpierw wyciągamy go z alkoholizmu, a za jakiś czas on do nas wraca z zaburzeniami łaknienia. Terapia jest kompleksowa. Kiedy zajmowaliśmy się bardzo trudnymi pacjentami, którzy wyjątkowo sobie nie radzili, wychodziło, że u podłoża nałogu jest coś jeszcze. I okazało się, że to jest erotomania.
- Większość ludzi sądzi, że erotomania to zboczenie, a erotoman to pan w podeszłym wieku, śliniący się na widok każdej spódniczki i nieumiejący utrzymać rąk przy sobie.
- Same błędne stereotypy. Przede wszystkim to nie jest zboczenie. My patrzymy na erotomanię jako na uzależnienie od seksu. To bardzo złożone zjawisko. Światowy autorytet w tej dziedzinie, Patrick Carnes, wymienia aż jedenaście odmian erotomanii. Jak wszystkie uzależnienia, jedne są oparte na szukaniu zapomnienia, a drugie na haju, na szukaniu dodatkowej porcji adrenaliny. Wśród naszych pacjentów są mężczyźni i kobiety, ludzie różnych profesji i wykształcenia - studenci, dziennikarze, politycy, duchowni.
więcej...
(źródło - nto.pl)

Czy ty też kochasz za bardzo?
Dobrze wiesz, czym jest uzależnienie od narkotyków albo alkoholu.
Nie raz widziałaś pijaczka zataczającego się od krawężnika
do krawężnika. Ale czy pomyślałabyś, że można uzależnić się
od mężczyzny? Owszem, można. Chcesz wiedzieć, czym to grozi? Przeczytaj o kobietach, które kochają za bardzo.
(autorka - Bożena Kwaśny, źródło - www.dziennik.pl)
więcej...

Niszczyciele własnych marzeń
(artykuł o DDA - Dorosłych Dzieciach Alkoholików, dotyczący jednak znacznie szerszego problemu - DDD, czyli Dorosłych Dzieci z rodzin Dysfunkcyjnych - tą dysfunkcją nie musiał być alkohol... - przyp. E.H.)
Dorosłe Dzieci Alkoholików wiedzą, co chcą w życiu osiągnąć, ale gdy tylko przybliżają się do celu, często same rzucają sobie kłody pod nogi. Dlaczego psują to, co wydawało się ziszczeniem ich marzeń?
Wychowywanie w rodzinie wpływa na to, jak traktujemy samych siebie, czego spodziewamy się od innych i jakimi sposobami osiągamy własne cele. Zwykle traktujemy siebie w sposób, w jaki zajmowano się nami, gdy byliśmy dziećmi, a od innych spodziewamy się tego, co otrzymywaliśmy wówczas od najbliższych. Te dziecięce nawyki przeniesione w dorosłe życie niejednokrotnie psują nam związki, utrudniają karierę i zdają się potwierdzać przekonanie: jestem do niczego. Ten mechanizm – charakterystyczny dla Dorosłych Dzieci Alkoholików – amerykańska terapeutka Janet Woititz, zajmująca się problematyką DDA, nazwała syndromem autosabotażu (self-sabotage syndrom).
Zwykle DDA potrafią powiedzieć, za czym tęsknią, o czym marzą, choć ich pragnienia bywają odzwierciedleniem problemów rodzinnych: ojciec pił i to niszczyło nasze życie, więc ja nie zwiążę się z alkoholikiem; moi rodzice się kłócili, zatem ja chcę mieć związek, w którym nigdy nie będziemy się kłócić; mama nie pracowała i była zależna od ojca, to ja muszę być samodzielna zawodowo i niezależna! Czasem jednak, mimo silnych wewnętrznych postanowień, znajdują się w życiu w sytuacjach zaskakująco przypominających przeżycia z dzieciństwa: kiedy już się zakocham, okazuje się, że on ma problem z alkoholem; kłócę się z mężem; mój szef lekceważy mnie i nie docenia, zachowując się podobnie jak mój ojciec.
więcej...
(autorka - Marzenna Kucińska, źródło - "Charaktery")

Seksoholicy
Ktoś mi powiedział, że pewnie fajnie być żoną seksoholika, bo on cały czas chce uprawiać seks. Właściwie to myślał tak niemal każdy, z kim rozmawiałam.
(...) To była smętna niedziela. On gdzieś pojechał, jak zwykle, ale wrócił. Chciałam wziąć z wieszaka moją kurtkę. Trąciłam ręką jego ubranie, stuknęło coś o ścianę. Nie wiem, co mi się stało, nigdy nie grzebałam w jego rzeczach. Sięgnęłam do kieszeni, patrzę, a tam telefon mi nieznany. Zamknęłam się w łazience. A w tej komórce setki SMS-ów o treści erotycznej, miłosnej do niego. Na przykład 'Kotku, było mi z cudownie z tobą ostatniej nocy. Zrobimy to jeszcze raz przez telefon'. Zawołałam go do auta. W domu zostały dzieci. On - biały jak ściana. Wykręca się, że to nie jego, że kumpla telefon. Potem mięknie. Że to takie SMS-y tylko, że czuł się samotny, jak byłam z córką w szpitalu. Że się nie spotykał, tylko pisał. Uwierzyłam. Pomyślałam, że wiadomo, jestem gruba, brzydka, darciuch (bo często krzyczałam na niego), więc musiał mieć odskocznię. Ustaliliśmy, że je spróbuję zapomnieć, a on więcej takich SMS-ów nie napisze.
więcej...
(autorka - Magdalena Grzebałkowska, źródło - www.wysokieobcasy.pl)

Ofiary domowych katów
W Polsce co roku kilkadziesiąt tysięcy kobiet staje się ofiarami przemocy domowej. Jeszcze więcej bitych przez swoich partnerów nigdy
nie znalazło się w policyjnych statystykach, bo w milczeniu znoszą maltretowanie i poniżanie. W wielu związkach przemoc to wciąż skrzętnie skrywana tajemnica, temat tabu.
Media na całym świecie rozpisują się na temat aktu przemocy jakiego dopuścił się raper Chris Brown wobec Rihanny (...) W Polsce przemoc domowa budzi mniejszy sprzeciw społeczny i ma wielowiekową tradycję. Stare polskie przysłowie mówi: „Brudy trzeba prać we władnym domu”, czyli nie powinno się wywlekać rodzinnych tajemnic na światło dzienne, bo nikt nie może wtrącać się w prywatne sprawy. Inne porzekadło ludowe brzmi: „Jak chłop baby nie bije, to jej wątroba gnije”, co znaczy, że kobietom bicie się należy. I maltretowane kobiety często w to wierzą, wpędzają się w poczucie winy, tracą poczucie własnej wartości: „On mnie bije, bo jestem nic nie warta, zasługuję na to”. Niektóre myślą, że przemoc skończy się sama, że on w końcu zrozumie, że robi źle
i przejdzie metamorfozę. Tylko że nigdy tak się nie dzieje.
więcej...
(autorka - Maja Stasińska, źródło - zdrowie.onet.pl

Ciało pamięta
Powodem wielu dolegliwości fizycznych może być doznana w dzieciństwie  przemoc, o której osoba "zapomniała" lub której nigdy nie łączyła z bólem ciała.

Pani B. często brakuje tchu, ciągle jest spięta bez powodu. Serce skacze jej w piersi, a razem z nim ciśnienie. Nie może spać, nie ma apetytu, a innym razem objada się bez opamiętania, no i te okropne bóle głowy. Cierpi, a lekarze mówią, że nic jej nie dolega. Wiele osób podobnych do pani B. po wizytach u różnych specjalistów słyszy w końcu: „Ma pani nerwicę". Tak trafiają do psychologa. W trakcie terapii docierają do przyczyny fizycznych problemów. Często leży ona w doznanej przemocy, o której osoba „zapomniała" lub której nigdy nie łączyła z bólem ciała. W jaki sposób ból psychiczny wynikający z doznanych urazów wiąże się z chorobą ciała? Związek nie jest do końca jasny. Sądzi się, że niepokój powstały w wyniku doświadczonego urazu powoduje wzmożoną czujność na „niebezpieczeństwa" wokół, niezależnie od tego, czy istnieją one obiektywnie, czy nie. Powstaje nadmierny przymus sprawowania kontroli nad otoczeniem, związany z przekonaniem, że nawet drobna niemożność ochrony siebie prowadzić może do katastrofy. Niepokój dręczący osobę automatycznie pobudza jej ciało. Tak powstają problemy psychosomatyczne.
więcej...
(autorka - Agnieszka Widera-Wysoczańska, źródło - "Charaktery")

Kochaj świadomie
Związek, w którym czujesz się bezpiecznie, to marzenie wielu z nas. Jeśli jednak cierpisz przez partnera lub ranisz go, przypomnij sobie swoje dzieciństwo. To właśnie wtedy musiało wydarzyć się coś, w czym ukryty jest klucz do odczarowania przyszłości.
Spotykasz mężczyznę. Zakochujesz się i... niestety, nie wszystko układa się jak w bajce. Pojawiają się trudności. Twój związek przeżywa huśtawkę emocjonalną. Może doświadczasz za mało uwagi ze strony partnera? Albo odwrotnie – czujesz, że potrzebujesz więcej przestrzeni dla siebie? A może to on ucieka przed bliskim kontaktem z Tobą, nie chce się otworzyć i wyraźnie nie potrzebuje bliskości? Żeby zrozumieć, co się dzieje w Waszym związku, przyjrzyj mu się dokładniej. Psycholog i terapeutka Anna Król-Kuczkowska przeprowadziła badania w grupie ludzi trzydziestoletnich. Chciała się dowiedzieć, w jaki sposób przywiązują się do partnerów. Okazało się, że u podstaw wielu związków leży lęk.
więcej...
(autorka - Iwona Zgliczyńska, źródło - www.polki.pl)


Aspekty prawne przemocy domowej
Od kiedy w społeczeństwie polskim zaczęto głośno mówić o zjawisku przemocy domowej, o jej konsekwencjach natury psychicznej, pojawia się problem, w jaki sposób skutecznie pomagać ofiarom. Wielu profesjonalistów, mimo znakomitego przygotowania do interwencji psychologicznej, mają trudności w poruszaniu się w zagadnieniach prawnych. Celem tego opracowania jest przybliżenie profesjonalistom, pracownikom służby zdrowia prawnego aspektu przemocy domowej.
Należy zdać sobie sprawę z tego, że prawo jako najbardziej klarowny instrument przeciwstawienia się przemocy nie jest jedynym sposobem na jej powstrzymanie. Za takim stwierdzeniem kryje się wiele przewidywalnych aspektów. Jednym z tych aspektów jest fakt, że każda interwencja niesie ze sobą konsekwencje niszczące rodzinę. Należy dokładnie zdać sobie z tego sprawę i wybierać za każdym razem mniejsze zło. Nie jest rzeczą prostą przerwanie przemocy chociażby, dlatego, że wymiar sprawiedliwości niechętnie stosuje sankcje w postaci zatrzymania sprawcy przemocy. Nie dysponuje też właściwym programem natychmiastowej pomocy ofiarom nawet, kiedy ofiarami przemocy stają się dzieci, osoby starsze, niedołężne.
więcej...
(autor - Andrzej Lipczyński, źródło - www.psychologia.net.pl)

Skorpiony wśród żab
Nie każdy drań jest od razu psychopatą. Jednak psychopata jest szczytową formą osobowości typu „dupek”, który umie świetnie ukrywać to przez większość czasu. Około 4% populacji to tzw. osobowości antyspołeczne. Większość z nich żyje wśród nas i ma się świetnie, nigdy nie wchodząc w konflikt z prawem.
Wyobraź sobie – jeśli potrafisz – że nie posiadasz sumienia. Żadnego poczucia winy, niezależnie od tego, co robisz. Żadnego ograniczającego uczucia troski o dobre samopoczucie osób obcych, przyjaciół czy nawet członków rodziny. Wyobraź sobie: żadnej walki ze wstydem, nigdy w całym życiu, niezależnie od tego, jak egoistycznie, opieszale, krzywdząco czy niemoralnie postępowałeś. Udaj, że nieznane jest ci pojęcie odpowiedzialności, chyba że jako brzemię, które inni zdają się nosić bez sprzeciwu, niczym naiwni głupcy.
Dodaj teraz do tej dziwnej fantazji zdolność zatajania przed innymi faktu, że twój rysopis psychiczny jest kompletnie inny niż ich. Ponieważ na ogół zakłada się, że sumienie jest czymś powszechnym u ludzi, ukrycie faktu, że nie masz sumienia przychodzi niemal bez wysiłku.
więcej...
(źródło - www.nowamatkapolka.pl)

Kobieta największym wrogiem kobiety?
(...) Kobieca agresja, niegdyś tłumiona, coraz częściej jest przejawiana wprost. Kobiety mówią bez ogródek o metodach, jakie stosują, by wyeliminować rywalkę w walce o awans albo mężczyznę - twierdzi Zofia Milska-Wrzosińska, psycholog z Laboratorium Psychoedukacji.
Deborah Blum, autorka książki "Mózg i płeć. O biologicznych różnicach między kobietami i mężczyznami", laureatka nagrody Pulitzera, zastanawia się, z czego wynika wzajemna agresja kobiet, jakie są korzenie patriarchatu, i dochodzi do wniosku, że tkwią one w biologii i imperatywie rozrodczości, a ludzka struktura społeczna przypomina społeczność szczurów i szympansów: w każdej z nich dominują samce. Ich działaniami w największym stopniu kieruje wspomniany imperatyw rozrodczości, któremu podporządkowują wszystkie swe poczynania, "nawet w cywilizowanym świecie białych kołnierzyków". To on motywuje ich do zdobywania władzy, choćby z narażeniem życia, bo stwarza większe szanse pomnażania własnych genów. W tym celu samiec jest gotowy sprzymierzyć się nawet z największym wrogiem.
"Zupełnie inaczej postępowały i wciąż jeszcze postępują kobiety spętane obowiązkami macierzyństwa" - zauważa Laurie Rudman z University of Minnesota w Minneapolis. "Gdy mężczyźni zdobywali pożywienie dla rodziny czy wyruszali na wojny, pozbawiane nadzoru przywódcy stada samice z gatunku homo sapiens zaczynały sobie skakać do oczu. To prageneza kłótliwości kobiet. Czy to nie same kobiety przeszkadzają w awansie innym kobietom?" - pyta Rudman.
więcej...
(autorzy - Karolina Biela i Marek Zieleniewski, źródło - BHP ekspert)

Kobiecość z nadzieją
Jak zrozumieć kobiety? To pytanie najczęściej zadają sobie mężczyźni. Nie dziwi jednak ono, gdyż mężczyzna i kobieta zawsze stanowili dla siebie zagadkę, jakąś nieodgadnioną tajemnicę. Wynika to z różnic płci, które powodują trudności w zrozumieniu drugiej osoby. Często także i same kobiety poszukują odpowiedzi na pytanie kim są, dlaczego tak, a nie inaczej się zachowują i czują. (...)
Pierwsza w naturze kobiety jest tęsknota przylgnięcia do drugiego człowieka. Potem dopiero są potrzeby dawania, służenia, opiekowania się, płodności czy macierzyństwa. Te jednak, z powodu różnych zranień (psychologicznych, socjologicznych), jako efekt grzechu pierworodnego, są zawsze mniej lub bardziej wypaczone. Nikt z rodziców nie uczył się na uniwersytecie wychowywania dziecka w zdrowej miłości. Wszyscy zostaliśmy ukształtowani w nieracjonalnej miłości w mniejszym lub większym stopniu bądź w zranieniach, niekiedy bardzo głębokich.
więcej...
(skrót referatu Agaty Rusak z cyklu "Płeć, miłość, życie", źródło - www.echo.siedlce.net)

Kompleks Amazonki
Rezultatem zbyt ostrej rywalizacji wzorców matriarchatu i patriarchatu są zranione kobiety, zranieni mężczyźni oraz zranione dzieci. A brak równowagi między tymi wzorcami może spowodować, że kolejne pokolenia będą cierpiały na syndrom „wiecznych dzieci”. To zjawisko jest dość powszechne w Stanach Zjednoczonych, gdzie wiek, płeć i naturalne fazy życia straciły na znaczeniu. W takich warunkach coraz więcej mężczyzn przejmuje kobiece wzorce i potrzeby, tzw. syn matki, a miejsce opiekuńczych kobiet zajmują tzw. córki ojca, czyli kobiety silne, męskie, ukierunkowane zadaniowo. Tym samym coraz częściej powstają związki kobiecych mężczyzn z silnymi kobietami. Tacy mężczyźni często nie radzą sobie z rolą ojca i męża, więc uciekają w obszar zawodowy. Mężczyźni stają się nie tylko ofiarami swojej słabości czy braku wzorca męskiego, ale częściowo ofiarami niedojrzałych kobiet, które agresją i walką odreagowują frustracje spowodowane ograniczonym doświadczeniem naturalnej kobiecości w relacji z mężczyzną czy w macierzyństwie. Stabilna relacja między matriarchatem a patriarchatem charakteryzuje się tym, że dla mężczyzn i kobiet jest szeroki repertuar ról, w których mogą się realizować. I oba te światy są dla siebie wzajem atrakcyjne, nie zwalczają się. Mieszanie cech, w tym przypadku płciowych, prowadzi do zachowań, które w psychologii określa się mianem regresji – silna tożsamość powstaje na podłożu wyrazistości, która kształtuje się w dialogu z innymi, ze światem zewnętrznym.
więcej...
(rozmowa z Zenonem W. Dudkiem, źródło - prasa.wiara.pl)

Dorosłe dzieci
(...) Niezaspokojenie potrzeb rozwojowych może prowadzić do powstania syndromu, określanego przez psychologów mianem Dorosłego Dziecka; masz 20, 30, 40 czy nawet 50 lat, a w obliczu problemów, jakie stawia na Twojej drodze życie, zachowujesz się jak pięciolatek lub nastolatek. Dorosłe Dziecko nie umie rozwiązywać problemów: nie umie narzucić sobie dyscypliny (czyli nakreślenia i realizowania przyjętego planu), nie umie odroczyć gratyfikacji (teraz wysiłek - nagroda będzie potem), łatwo ogarnia je gniew, który odreagowuje na innych (biciem, obelgami, upokarzaniem innych, popełnianiem emocjonalnych nadużyć).(...)
Dorosłe dziewczynki to słodkie idiotki mówiące do męża „—Tak, masz rację, mój Misiaczku” (gdy czterdziestoletni Misiaczek wcale racji nie ma), Królewny-Śnieżki, Kopciuszki, latami czekające na swojego królewicza, ukochane córeczki tatusia, których „tatusiowie nigdy nie oddadzą nikomu”. Możliwości są tysiące i nie jest ważne, jaką Dorosłe Dziecko gra rolę. Ważne jest to, że nie jest sobą.
więcej...
(autor - Cezary Urbański, źródło - www.dda.pl za www.antykoncepcja.pl)

Zdrowa miłość i obsesyjna miłość
Z obsesyjną miłością masz do czynienia wtedy, gdy wszystkie twoje myśli znajdują się we władzy tego uczucia. Lęk przed odrzuceniem pchnie cię do czynienia rzeczy do tej pory niewyobrażalnych; będziesz śledzić, prześladować i zadręczać telefonami. Obsesyjna miłość, to głęboko skrywana wewnętrzna udręka, lub ślepa, toksyczna namiętność. Wtedy raj zmienia się w piekło, oddanie w wykorzystywanie i poniżenie, pragnienie bliskości miesza się z wściekłością i zazdrością.
Obsesyjni kochankowie są zaabsorbowani całkowicie, aż do bólu, rzeczywistym, lub wymarzonym kochankiem. Odczuwają niezaspokojoną tęsknotę za tym, by posiadać obiekt swojej obsesji, lub być przezeń posiadanym. Obiekt ich uczuć odrzuca ich, lub pozostaje w jakiś sposób nieosiągalny fizycznie, bądź emocjonalnie. Nieosiągalność obiektu, lub odrzucenie przezeń prowadzi do działań autodestrukcyjnych. Wszelkie inne objawy miłości w porównaniu z obsesją wydają się monotonne i pospolite. Miłość obsesyjna wydaje się gwałtownym, kuszącym światem podwyższonej emocjonalności i ponadzmysłowej seksualności.
Filmy i piosenki, starają się przekonać nas, że miłość dopiero wtedy jest prawdziwa, gdy pochłania wszystko inne.
W rzeczywistym świecie obsesyjni kochankowie wprawdzie unoszą się na fali radosnej nadziei i podwyższonej zmysłowości, ale nieuchronnie musza zapłacić za swoje nierealne oczekiwania rozczarowaniem, pustką i rozpaczą.
więcej...

(źródło - wandunia.suntar.com.pl)

Czym jest uzależnienie od drugiej osoby?
Człowiek jest uzależniony od innej osoby, jeżeli to od niej zależy ocena własna uzależnionego. Kiedy człowiek chce akceptacji od drugiej ważnej dlań osoby, a nie ma szansy tego uzyskać. I nie ma tu znaczenia czy to jest dziecko łaknące uznania ze strony pijącego rodzica, czy partner/ka nieobliczalnego partnera/ki czy podwładny „silnego” szefa. Problem zaczyna się w momencie, gdy ważna dla nas osoba feruje wyroki, rzuca oceny nieobliczalnie. Za to samo raz można być nagradzanym, podnoszonym na duchu a innym razem zgniecionym słowem, skarconym wzrokiem czy ukaranym fizycznie. Jak wtedy zbudować zasady, na których opiera się funkcjonowanie świata? (...) Uzależnienie najczęściej rodzi się w domu rodzinnym człowieka i potem jest życiowym „przekleństwem”, z który nie umiemy poradzić sobie w kolejnych związkach i to zarówno przyjacielskich jak i partnerskich oraz relacjach w pracy. Ciągle usiłujemy odkryć, jakimi zasadami rządzi się ważna dla nas osoba. Staramy się ze wszech sił znaleźć klucz do jej serca. Zaistnieć w jej oczach jako wartościowa jednostka. Ale nie wiem, jak byśmy się starali, nie osiągamy celu, bo świat tejże ważnej osoby nie rządzi się ustalonymi regułami, ale podlega emocjonalnym impulsom. Kiedy drugi jest w złym nastroju, sfrustrowany, podniecony... wyładowuje energię na otoczeniu. Daje upust swojemu złemu humorowi w nieobliczalny sposób. Stąd niemożność ustalenia zasad, jakimi kieruje się on w życiu. Stąd nasze frustracje, niska samoocena i... przenoszenie tych wzorców na następne pokolenia.
więcej...
(autorka - Monika Zubrzycka-Nowak, źródło - www.psychologia.net.pl)

"Oblicza lęku" Fritza Riemanna - recenzja książki
Cztery podstawowe formy lęku skrywają ogólnoludzkie problemy, z którymi musi się zmierzyć każdy człowiek. Każdy z nas zna lęk przed dawaniem z siebie w jednej z jego wielu odmian. Ich wspólną cechą jest poczucie zagrożenia własnej egzystencji, zagrożenia własnego terytorium życiowego i integralności własnej osobowości. Każde pełne zaufania otwarcie się na drugiego człowieka, każde uczucie sympatii i miłości stanowią w pewnym sensie takie zagrożenie, bo jesteśmy wówczas pozbawieni skorupy ochronnej, a zatem bardziej niż zwykle narażeni na zranienia, bo musimy ze swej strony z czegoś zrezygnować, wydając się w pewnym stopniu na łaskę i niełaskę drugiej osoby. Dlatego lęk przed ofiarą łączy się zawsze z lękiem przed uszczerbkiem własnego "ja".
więcej...
(źródło - www.opoka.org.pl)

Dorosłe dzieci z rodzin dysfunkcyjnych -
ofiary błędów rodziców
Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że niepowodzenia, które przytrafiają się im w życiu nie zawsze są zawinione przez nich samych, że często powodem niepowodzeń jest bagaż doświadczeń wyniesionych z dysfunkcyjnego domu. Odkrycie, że jest się dorosłym dzieckiem bywa dla wielu osób szokiem, który zarazem jest pierwszym krokiem do wyzdrowienia, odzyskania swojego "utraconego dzieciństwa".
więcej...
(autor - Paweł Grochowalski, źródło - www.opowiadania.pl)

Umysł uzależniony
Tym, co skazuje nas wszystkich na nieuchronne uzależnienie, jest niepewność co do naszej tożsamości prawdziwej i związany z nią lęk. W tej trudnej sprawie uzależnienie ma pozory rozwiązania idealnego. Znieczula niepokój, usypia wątpliwości, a na dodatek pochłania cały nasz czas i energię. Sprawia, że wydaje nam się, iż wreszcie wiemy, kim jesteśmy i czemu warto poświęcić życie.
więcej...
(autor - Wojciech Eichelberger, źródło - Wysokie obcasy)


Wszystko o mojej matce
Związek z matką to najsilniejsza więź emocjonalna, jaka jest nam dana. Ale ta miłość bywa trudna. Czasem jest w niej więcej urazów, gniewu, milczenia niż prawdziwej bliskości. Kobiet niepogodzonych z matkami są tysiące. Czy jest dla nich szansa na pojednanie? (...)
Dlaczego dorosłe kobiety rozpadają się psychicznie w obliczu wspomnień z dzieciństwa? Dlaczego tamte przeżycia nadal mają nad nimi taką władzę? Odpowiada Anna Dodziuk, psychoterapeuta: To jest tak, jakby ktoś się dziwił, że jakaś osoba nie umie tańczyć, a ona tak naprawdę nie potrafi nawet pewnie postawić stóp na ziemi. Bo matka to pierwsza osoba, od której dostajemy informacje o świecie i o sobie. Jeżeli są negatywne albo niejasne, to jako dorośli musimy budować swoje życie na piasku.
więcej...
(wywiad Iwony Zgliczyńskiej z Anną Dodziuk, źródło - www.dda.pl za polski.wp.pl)


Kiedy miłość jest nałogowa?
Miłość jest nałogowa zawsze, kiedy ma mi zrekompensować jej deficyt, ułomność lub brak w przeszłości, zwłaszcza w dzieciństwie – kiedy chcę ją dostać, zamiast dawać.
Miłość jest nałogowa, kiedy w relacji z jej obiektem tracę własne granice – kiedy pomijam własne potrzeby, nie potrafię powiedzieć „nie” gdy coś mi nie odpowiada, czy postąpić zgodnie z własną wolą i dobrem.
więcej...
(z materiałów SLAA)

Uzależnienie od romansów
Romans, czy to połączony z seksem, czy nie, zachęca do osobistego rozwoju, ponieważ każda nowa znajomość wymusza spojrzenie w głąb siebie i poszerzenie wiedzy o sobie. Początkowy etap potencjalnego związku miłosnego może być bardzo intensywny i ekscytujący. (...) Dojrzała miłość to jednak to coś więcej niż zakochanie i seks. Jej nieodzowny atrybut - intymność - tworzy się z czasem. Emocje wywołane stanem zakochania służą budowaniu głębokiej, długotrwałej bliskości.
Tym, którzy nie są uzależnieni od romansów trudno zrozumieć, jak miłość i seks mogą zostać przekształcone w destrukcyjne schematy nałogowych,  przymusowych zachowań. Dla osoby uzależnionej zakochanie oraz bliskość z nim związana, zazwyczaj są połączone z niepokojem i bólem. Żyjąc w chaotycznym świecie emocji, w desperacji oraz z lęku przed samotnością i odrzuceniem, nałogowiec romansów bez końca poszukuje tej jedynej, „wielkiej” miłości.
więcej...
(materiał przetłumaczony ze strony SRI – Sexual Recovery Institute, www.sexualrecovery.com) 

Nałóg miłości a trauma
Na nałóg miłości składają się trzy czynniki – uzależnienie od romansów, uzależnienie od związków i uzależnienie od seksu. Nałóg miłości jest często uważany za „mniej poważny” od innych czynnościowych nałogów, na przykład erotomanii, zaburzeń związanych z jedzeniem, czy uzależnienia od zachowań masochistycznych / sadystycznych. Być może dlatego, że jego nazwa brzmi łagodniej. W rzeczywistości jednak nałóg miłości wywołuje wyjątkowo silne cierpienia i może być bardzo niebezpieczny, zarówno dla uzależnionego, jak i dla jego partnera. Wiele samobójstw, morderstw, molestowań, gwałtów i innych przestępstw związanych z brakiem kontroli emocji, ma swoje korzenie w nałogu miłości.
więcej...
(autor - Will H. - RecoveryMan.com Webmaster)

Uzależnienie od partnera

Często z pogardą mówi się o uzależnionych alkoholikach, narkomanach, hazardzistach. Za to dosyć mało mówi się o uzależnieniu od partnera. A przecież jak każde uzależnienie jest ono chorobą, z której należy się wyleczyć. Ale jak podjąć leczenie, gdy większość kobiet nie uświadamia sobie, że jest uzależniona.
Uzależnienie od partnera jest pewnego rodzaju dysfunkcją związku, w którym jedna strona przyjmuje rolę ofiary. Osoba uzależniona żyje „dla tej drugiej”, robi rzekomo wszystko dla niej, chce mieć stałą kontrolę nad jej życiem, oczywiście obwinia ją o różne rzeczy, jeśli nie dostaje tego, czego chce. Warto pamiętać, że każde uzależnienie szkodzi zarówno osobie uzależnionej jak i jej otoczeniu. Osoba uzależniona nie może się powstrzymać od powtarzania szkodliwego zachowania, bez względu na konsekwencje.
więcej...
(autorka - Magdalena Mąka, wp.pl Kobieta)

Eros, Philos i Agape

Eros to miłość fizyczna. Człowiek najpierw kocha zapachem. Tak przynajmniej uważają medycy. Zapach oddziałuje na układ nerwowy człowieka. Najbardziej zapach potu. To ponoć on jest odpowiedzialny za to, że jedną osobę kochamy, a innej nie.
Naukowcy stwierdzili ostatnio, że za miłość odpowiedzialna jest chemia. W mózgu zakochanego człowieka zwiększa się ilość substancji chemicznej podobnej do narkotyku, odpowiedzialnej za odczuwanie przyjemności o nazwie dopamina, potocznie nazywana hormonem szczęścia.  Substancja ta powoduje, że człowiek doznaje uczucia zadowolenia, napięcia emocjonalnego i w końcu miłości.
Miłość uzależnia człowieka. Im dłużej jesteśmy z ukochanym człowiekiem, tym więcej dopaminy dostaje się do krwi, tym bardziej rośnie poczucie emocjonalnego podniecenia i napięcia. Jest to powodowane powstawaniem fenyloetyloaminy, która uzależnienia organizm od tej substancji i zmniejsza poczucie realności. Partnera idealizuje się wówczas, a świat przebarwia przez przysłowiowe „różowe okulary". Czucie wyostrza się, zmysły subtelnieją.
więcej...
(autor - Andrzej Nowosad, źródło - www.racjonalista.pl)

Miłość jak narkotyk
Romantyczna, szalona, występna... Miłość niejedno ma imię. Dla fizjologa jest grą substancji chemicznych, które - niczym narkotyki - najpierw wyzwalają euforię, a potem uzależniają.
Twoja miłość przenika mi ciało - wyznał egipski poeta w Pieśniach rozweselających ciało spisanych na papirusie przed 3 tysiącami lat. Czyż nie czujemy tak samo, kiedy i nas dosięga strzała Amora? Choć nie chce się spać ani jeść, choć serce ściska niepokój, to przecież zakochanych roznosi energia i przepełnia radość. Razem mogliby nawet góry przenosić. Obiekt uczuć zawsze i niezmiennie wydaje się uosobieniem wszelkich cnót, jakże często wbrew oczywistym faktom. Nic dziwnego, że stan zakochania (syndrom amorosum) ujęli w ścisłą definicję... psychiatrzy.
więcej...
(autorka - Barbara Pratzer, źródło - Wiedza i Życie)

Gdy kobieta kocha za mocno - toksyczna miłość
Jeden z partnerów swoją nadmierną miłością może zniszczyć drugą osobę. To również związek dwojga ludzi, w którym jedna osoba jest z drugą tylko z przyzwyczajenia i dla wygody, a druga wciąż kocha. Pia Mellody w swojej znanej książce „Toksyczna miłość” pisze głównie o uzależnieniu od miłości. Wprowadza pojęcie „nałogu miłości” i „nałogowca”. Jeden z partnerów zaborczo, silnie i ślepo kocha drugiego, który najczęściej jest osobą unikającą bliskości. Nałogowiec nie widzi wad swojego ukochanego. Kobieta, bo to one najczęściej kochają nałogowo, wierzy, że znalazła swojego księcia. Widzi w swoim partnerze spełnienie swoich najskrytszych marzeń, tymczasem rzeczywistość jest zupełnie inna.
więcej...
(autorka - Aleksandra Zumkowska, źródło - wp.pl)

Potrzeba bliskości
Każdy obawia się bliskości, bez względu na to, czy jest tego świadomy, czy nie. Bliskość oznacza odkrycie się przed obcym. Wszyscy jesteśmy sobie obcy: nikt nie zna nikogo. Jesteśmy obcy nawet sobie samym, gdyż tak naprawdę nie wiemy kim jesteśmy.
Bliskość, zbliżenie się do kogoś obcego oznacza, że musisz odrzucić wszystkie mechanizmy obronne; tylko wtedy owa bliskość jest możliwa. Ale powstaje lęk, że gdy przestaniesz się "bronić"; gdy zrzucisz wszystkie maski jakie nosisz... kto wie, co zrobi z tobą ten obcy, ta druga osoba?
więcej...
(źródło - Fundacja Przyjaciół OSHO)

W oczekiwaniu na miłość
Dlaczego czasem nie znajdujemy miłości, choć tak bardzo jej szukamy? Czym innym jest czekać na piękną niedzielę, a czym innym – przeżyć ją do wieczora. Wielu modli się o piękną niedzielę. To, czego doświadczamy, budząc się rano w radosnym świergocie ptaków pod bezchmurnym niebem, to oczarowanie i ekscytacja.
Oczarowanie jest zawsze początkiem miłości. Doświadczenie oczarowania ma charakter archetypalny. Przemawia do nas poprzez mit, baśń i sen. Historia o Kopciuszku i zauroczeniu Księcia przyprawia o niezrozumiałe dreszcze chłopców i dziewczynki. Bynajmniej nie z powodu nocy poślubnej, lecz właśnie z powodu tego, co tajemnicze i czarodziejskie – oczarowania. (...)
Oczarowanie mija tak, jak mija poranek i jest to absolutnie nieuniknione.
więcej...
(autorka - Wanda Sztander, źródło - www.zdrowa-zywnosc.get.net.pl
za onet.pl)

Miłość to tylko chemia mózgu
(...) Dopamina. Mały boży neuroprzekaźnik, lepiej znany pod nazwą romantycznej miłości. A także noradrenalina, znana jako zauroczenie. To naturalne środki pobudzające. Gdy się zakochujesz, substancje te,  wraz z ich kuzynami, zaczynają taniec na rurze wokół neuronów twego mózgu. Skaczą wokół układu limbicznego, skupiając uwagę, wywołując pożądanie, obsesyjne myśli, żądzę popełniania niemoralnych aktów z twoim ukochanym podczas czekania na zmianę świateł w centrum miasta, i tym podobne.
- Miłość to narkotyk – mówi bez ogródek Helen Fisher, antropolog z Rutgers University i autorka książki "Why We Love: The Nature and Chemistry of Romantic Love". – Brzuszny obszar nakrywki to grupa komórek, które wytwarzają dopaminę i wysyłają ją do wielu obszarów mózgu, właśnie wtedy, gdy jesteśmy zakochani. Ten sam obszar odgrywa rolę w przypadku kokainowego odlotu.(...)
więcej...
(autorka - Neely Tucker, artykuł z The Washington Post, opublikowany w wortalu onet.pl Kobieta)

Urodzeni nałogowcy
Świeżo odchudzone obżartuchy wpadają w alkoholizm, a byłych palaczy wciąga hazard. Dlaczego nałogi jednych nękają przez całe życie, a inni pozostają od nich wolni?
Alkoholicy, heroiniści, hazardziści, palacze, seksoholicy, bulimiczki, ludzie uzależnieni od Internetu czy gier komputerowych - wszyscy z tą samą diagnozą: uzależnienie.
To choroba emocji, która objawia się podporządkowaniem życia jakiejś substancji albo czynności. "Obiekty" uzależnienia bywają różne - alkohol, papierosy. narkotyki, hazard. Cel, w osiąganiu którego pośredniczą, jest jeden - okiełznać emocje. Największy problem tkwi więc w środku, nie zaś w tym, co widać na zewnątrz.
więcej...
(autorka - Anna Abramowicz, źródło - www.wici.info)

Seks, fenyloetyloamina i miłość
(...) Nauka upatruje nawet tak korzeni tak pięknego zdarzenia, jakim jest zakochanie się, w wydzielaniu pewnych substancji chemicznych przez mózg. Chodzi o fenyloetyloaminę, dopaminę i hormony nadnerczy: noradrenalinę i adrenalinę. Substancje te sprawiają, że zakochani znajdują się w stanie przypominającym odurzenie narkotykami. Ten stan odurzenia - czy raczej zadurzenia - sprawia, że ich postrzeganie staje się nieobiektywne. Wszystko wydaje się albo piękniejsze niż jest - ukochana osoba też, albo, gdy ukochana jest nieosiągalna - smutne. Wtedy mówimy „zakochał(a) się nieszczęśliwie”. Prawda natomiast jest taka, że jeżeli myślimy „ja bez tej drugiej osoby nie mogę żyć” i stan ten negatywnie wpływa na nasze życie, to nie jesteśmy zakochani, lecz uzależnieni. Tak jak nikotynista, alkoholik lub narkoman. Wtedy trzeba szukać pomocy - np. grupy wsparcia lub psychoterapeuty. Prawdziwa miłość nigdy nie jest przyczyną cierpienia i stagnacji, lecz rozwoju duchowego i radości.(...)
więcej...
(rozmowa z Cezarym Urbańskim, źródło-www.antykoncepcja.com.pl)

Niebezpieczne związki
Są kobiety, które cierpią z powodu złej miłości, ale nie potrafią się od niej uwolnić. Jeśli taka sytuacja się powtarza, powinny czuć się zaniepokojone, bo to znaczy, że odgrywają jakąś relację z dzieciństwa.
Czasami wydaje nam się, że skoro ktoś nas kocha, musimy mu wszystko wybaczać – mówi psychoanalityk Mariela Michelena, której książka "Kobiety źle kochane" pokazuje, jak i dlaczego wchodzimy w destrukcyjne związki.
więcej...
(wywiad  opublikowany w La Vanguardia, źródło - www.paranormalne.pl za onet.pl)

Nabite w butelkę
Życie z alkoholikiem to poligon, na którym żołnierze czujnie oczekują ostrzału.
Przychodzi kobieta do lekarza i mówi: "Zrobię wszystko, żeby mąż przestał pić". W odpowiedzi słyszy: "Potrzebne będzie leczenie – pani". "Ale to mąż pije, dlaczego ja mam się leczyć?!" – oburza się pacjentka. Tymczasem leczenie ze współuzależnienia to jedyna droga ratunku.
więcej...
(autorka - Joanna Jureczko-Wilk, źródło - Gość Niedzielny)

Gniew, poczucie winy, lęk i samotność - czym naprawdę są?
Kobieta, która była zawsze nieszczęśliwa, usiadła pewnego ranka na łóżku i zaczęta się zastanawiać po raz pierwszy w życiu, dlaczego tak jest.
Dlaczego jest smutna, samotna, przestraszona, przygnębiona, zawstydzona, zmartwiona, sfrustrowana, zazdrosna, niepewna, zraniona, rozczarowana, podenerwowana, rozgniewana itp.?
Dlaczego czuje wszystkie te emocje, które oddzielają ją od ludzi i od samej siebie? Próba odpowiedzi na te pytania rozpoczęła jej drogę do wolności.
Większość ludzi przeżywa całe swe życie w nieszczęściu i nigdy nie pyta, dlaczego. Kobietę tę zastanowiły jej uczucia; pomyślała, że coś jest z nimi nie w porządku. Ale myliła się. Nie było nic złego ani w niej, ani w jej uczuciach. Niewłaściwe było tylko jej podejście. Emocje są naszymi przyjaciółmi – stanowią ważną i naturalną część nas. Są przyjacielskimi sygnałami, które informują nas, że osądziliśmy negatywnie jakąś część rzeczywistości. Jako takie są bezcennymi narzędziami samoświadomości. Ale wiele osób unika ich i je tłumi, uważając je za bolesne.
więcej...
(źródło - www.zenforest.wordpress.com , według książki Colina P. Sissona "Wewnętrzne przebudzenie")

Opowiadania i wiersze dla kobiet, które kochają za bardzo
więcej...