e-book
"UZALEŻNIENIE OD MIŁOŚCI"
Eugenia Herzyk
cykl artykułów opublikowanych w 2008 roku w miesięczniku ODNOWA
Rozdział 7
Mężczyzna za murem
Przeciwieństwa nawzajem się przyciągają.
Najczęściej partnerem kobiety uzależnionej od miłości jest mężczyzna trudny,
emocjonalnie niedostępny, unikający zaangażowania w związek. Dlaczego tak się
dzieje i co z tego wynika? Jak zapobiec dramatom cierpiących z miłości kobiet?
Zwykle oceniamy innych swoją miarą. Kochająca za bardzo kobieta, która poświęca
swoje życie dla partnera, nie może zrozumieć jego zachowań. Im bardziej ona dąży
do zbliżenia się z nim, tym bardziej on ucieka. A gdy – nie mogąc więcej znieść
braku zaspokojenia swoich potrzeb, bliskości, czułości, troski i szacunku –
rozstaje się z partnerem, jest zasypywana przez niego wyznaniami i dowodami
miłości. Wybacza mu zdrady, upokorzenia, wierzy, że nastąpiła w nim cudowna
przemiana. Znów przez jakiś czas są szczęśliwi. A potem wszystko wraca do normy.
I znów rozstają się po raz kolejny, być może tym razem to on odchodzi - do innej
kobiety.
Jest też inny scenariusz dla kobiety kochającej za bardzo – związek trwa latami,
a ona, mimo iż nie czuje się w nim dobrze, kontynuuje go, dając z siebie
partnerowi coraz więcej i więcej. W imię miłości, wiecznie czekając na to, że on
się wreszcie zmieni.
Toksyczne związki, nie mające nic wspólnego z partnerstwem, opartym na
prawdziwej miłości, są pełne niebiańskich rozkoszy i piekielnych męczarni bądź
też relacją dwóch mieszkających pod wspólnym dachem zupełnie obcych sobie osób.
Związki takie tworzą ludzie emocjonalnie niedojrzali, którzy nie mają kontaktu
ze sobą, ze swoim wnętrzem, swoimi uczuciami. To właśnie uniemożliwia im
nawiązywanie zdrowych, dojrzałych relacji z innymi. Dojrzałych, czyli opartych
na wzajemnej bliskości.
Zimny racjonalista
Kobiety, które czują spełnienie w swoim życiu poprzez znalezienie „drugiej
połówki”, nie potrafią pojąć, że połączenie się z tą „drugą połówką” napawa
kogoś panicznym strachem.
Mężczyzna unikający bliskości za wszelką cenę chce zachować swoją indywidualność
i uniknąć brania odpowiedzialności za innych. Zachowuje dystans, jest zamknięty
w sobie, buduje wokół siebie mur. Chce być samowystarczalny – nikogo nie
potrzebować, wobec nikogo nie mieć zobowiązań. Jego podstawową strategią życiową
jest zapewnienie sobie poczucia bezpieczeństwa, a kontakt z innymi ludźmi jest
dla niego niebezpieczny, ponieważ niesie ryzyko zranienia. Cechuje go nieufność
w stosunku do ludzi, oschłość, a wszelkie przejawy uczuć skierowane do niego
odbiera z zażenowaniem, węsząc podstęp. Sam uczuć wyrażać nie potrafi, co
więcej, uważa to za rzecz wstydliwą, kobiecą. Zimny racjonalista, często bardzo
rozwinięty intelektualnie, nie ma za grosz empatii. Krzywdzi innych bez poczucia
winy - on po prostu nic nie czuje.
Człowiek w masce
Potwór? Nie. Nieszczęśliwy człowiek, który nie zaznał od rodziców dojrzałej
miłości w dzieciństwie. Pozbawiony rodzicielskiej troski, jako mały chłopiec
nauczył się troszczyć o siebie sam. Często wziął na siebie odpowiedzialność
także za szczęście rodziców. Został pozbawiony dziecięcej spontaniczności,
wynikającej z poczucia bezpieczeństwa i bycia kochanym takim, jaki jest. Nie
nauczył się być po prostu sobą. Karcony za wyrażanie uczuć, zablokował je w
sobie. Całkowicie zależny od rodziców, zamknął w swoim wnętrzu złość za
wyrządzone przez nich krzywdy, które boleśnie odczuwał jako dziecko. Wykształcił
w sobie lęk przed bliskością, bo zobaczył, że otwieranie się przed innymi ma dla
niego wyłącznie niekorzystne następstwa.
W życiu dorosłym zraniony chłopiec założył maskę, by inni nigdy nie zobaczyli,
co naprawdę czuje. Z czasem sam przestał czuć cokolwiek, a jedynym sposobem jego
reakcji na otaczający świat pozostała agresja. Wszystkie inne emocje nauczył się
kontrolować, tłumić w zarodku, jako coś dla niego niebezpiecznego, grożącego
utratą maski. Agresja stała się dla niego sposobem obrony, gdy ktoś usiłuje mu
ją zdjąć.
W poszukiwaniu miłości bezwarunkowej
Mężczyzna unikający bliskości szuka przede wszystkim krótkich, intensywnych,
opartych na seksie i romantycznej oprawie związków. Jeśli spotka kobietę, której
chodzi o to samo, relacja trwa jakiś czas, aż nawzajem się sobie znudzą.
Małżeństwo uważa za przestarzałą instytucję, jest przekonany, że i tak przecież
małżonkowie się zdradzają. Naczelną wyznawaną przez niego wartością jest wolność
– nie wyobraża sobie bycia wiernym w związku.
Sytuacja się zmienia, gdy spotyka kobietę, która kocha za bardzo. W mężczyźnie
odzywa się nieuświadomiony lęk przed samotnością, potrzeba posiadania czułej i
troskliwej opiekunki, którą nigdy dla niego nie była matka. A ona tę rolę
znakomicie odgrywa. Często jest od niego starsza, bardziej doświadczona,
umiejąca lepiej sobie radzić z życiowymi problemami. Dla niej to idealny
partner, bo kobieta, która kocha za bardzo, szuka słabego partnera, aby się móc
nim opiekować i poprzez tę opiekę zapewnić sobie jego miłość. Tylko że mężczyzna
unikający bliskości tak naprawdę oczekuje od niej miłości bezwarunkowej. Żeby go
kochała takim, jaki jest, nie oczekując niczego w zamian - bo on dawać nie
potrafi i w dalszym ciągu swoją wolność stawia na pierwszym miejscu. Dopóki
kobieta pogrąża się we współuzależnieniu i zaspokaja jego potrzeby – wszystko
gra. Jeśli jednak zacznie wymagać czegoś dla siebie, jeśli nie spodobają się jej
jego zachowania, na przykład flirty z innymi kobietami, szastanie pieniędzmi,
poświęcanie całego wolnego czasu na uprawianie swojego hobby, grać przestaje.
Dochodzi do sprzeczek, kłótni, awantur. On nie ma zamiaru rezygnować ze swojego
stylu życia, ona coraz bardziej cierpi, ale nie potrafi się z nim rozstać.
Wielu mężczyzn unikających bliskości tak naprawdę nienawidzi kobiet. Po pierwsze
dlatego, bo ich potrzebują dla potwierdzenia własnej męskości. Po drugie,
ponieważ nigdy się przed sobą nie przyznają, że to ich zachowanie doprowadziło
do rozpadu związku. Odchodząc od partnerki, zyskują potwierdzenie, że wszystkie
kobiety są takie same. Zaborcze i godzące w ich wolność.
Oddzielając seks od uczuć, mężczyźni unikający bliskości traktują kobiety jako
obiekty służące zaspokajaniu ich pożądania. Gra wstępna, służące intymnemu
zbliżeniu, jest dla nich stratą czasu, a po spełnionym akcie najchętniej kobiety
jak najszybciej by się pozbyli. Pieszczoty i okazywanie czułości partnerce są im
obce, bo zawsze obcy jest ktoś będący tylko obiektem.
Mało, mało
Związek kobiety z mężczyzną unikającym bliskości jest dla niej wiecznym
niezaspokojeniem, oczekiwaniem na czuły gest, przytulenie, ciepłe słowa. I
dawaniem z siebie wszystkiego, bo jej partner jest ciągle niepewny jej uczuć.
Nie mając kontaktu z własnymi emocjami, w głębi duszy uważający się za
niewartego miłości, bez przerwy wymaga od niej potwierdzenia. Znajomo brzmią wówczas
dla kobiety słowa piosenki Kory Jackowskiej: Oddałam Ci serce, oddałam Ci ciało,
odchodzisz i mówisz: mało, mało, mało.
Obsesyjna zazdrość to również jedna z konsekwencji lęku przed bliskością.
Totalny brak zaufania do drugiego człowieka, do partnerki, może objawić się
poprzez ciągłe jej sprawdzanie, wypytywanie, zarzuty niewierności. Mężczyzna
wpada w swoją własną pułapkę, często dokonując projekcji swojego stylu życia na
kobietę, z którą się związał.
Izolacja emocjonalna, wybuchy agresji, upokorzenia, zaniedbywanie, brak
szacunku, egoizm, zdrady, nałogi partnera – to może wytrzymać tylko kobieta,
która kocha za bardzo. Takie toksyczne związki potrafią trwać bardzo długo, albo
burzliwie rozpadają się po krótkim czasie. Rany kobiety po rozstaniu z takim
partnerem pogłębia niemożliwość zrozumienia, dlaczego ten, którego kochała, tak
ją traktował.
Lęk przed…
Paradoksalnie, kobieta, która kocha za bardzo, ma w sobie również lęk przed
bliskością. Nie zdaje sobie sprawy, że to właśnie jej podświadomość
zadziałała, gdy wybrała sobie za partnera mężczyznę niedojrzałego, trudnego,
zamkniętego w sobie. Często ich relacja zaczęła się od seksu, który utożsamiła z
miłością. Dopiero podczas poznawania siebie w gabinecie psychoterapeuty dochodzi
do wniosku, że ona też boi się nawiązywania bliskich relacji. Odsłonięcia się
przed drugim człowiekiem z obawy przed zranieniem. Dociera do niej, że w związku
odgrywała rolę – rolę kochającej matki, by poprzez poświęcenie zasłużyć na
miłość. Powtarzała schemat znany jej z dzieciństwa.
Czy może zdarzyć się cud?
Czy jest jakiś sposób, w jaki kobieta, która związała się z mężczyzną unikającym
bliskości, może go zmienić? Tą nadzieją żyje wiele partnerek, wierząc, że ich
miłość zdolna jest do dokonania cudów. Odpowiedź jest brutalna, ale im szybciej
kobieta skonfrontuje się z prawdą, tym szybciej wyjdzie z toksycznego związku.
Nikt nie ma takiej mocy, by zmienić drugiego człowieka. Mężczyzna unikający
bliskości może się zmienić tylko wtedy, gdy sam zechce zdjęć swoją maskę,
zdecyduje się na dotarcie do swojego wewnętrznego, wywodzącego się z dzieciństwa
bólu. Do swoich zablokowanych uczuć. Wtedy dopiero, poprzez własne cierpienia,
uświadomienie sobie krzywd, jakich zaznał od matki i ojca i wyrzucenie z siebie
tego, co przez lata trawiło go od środka, jest w stanie emocjonalnie dojrzeć.
(ODNOWA nr 10
z 2008 roku)