RELACJA
z Kobiecego Sylwestra 2008
"CO ZA MNĄ, CO PRZEDE
MNĄ"
31 grudnia 2008 r. -
4 stycznia 2009 r.
Pensjonat KORZEŃ nad Pilicą
organizator: Fundacja
Kobiece Serca

To wszystko jakby odbywało się w innym wymiarze...
(M.).

Podczas sylwestrowej Nocy Czarownic pożegnałam
się
z wieloma rzeczami, które były dla mnie bardzo destruktywne,
a czego do tej pory nie miałam odwagi uczynić (Aldona).




Bardzo cieszę się, że pojechałam.
Choć w pierwszy dzień
krążyły wokół mnie myśli „co ja tu robię?”
Ale pod koniec
dnia już wiedziałam,
że nie mogłabym teraz być nigdzie indziej. (Aneta)



Jestem bardzo zadowolona, że mogłam wziąć udział
w tych warsztatach. Pozwoliły mi one zrobić kilka kroków do przodu, pozwoliły
ponownie uwierzyć w siebie (Małgosia)


31 grudnia 2008 roku do Korzenia - małej wioski nad Pilicą, zjechało
piętnaście kobiet z różnych stron Polski. Trzynaście z nich przybyło
na
organizowane przez Fundację Kobiece Serca warsztaty,
dwie - Eugenia Herzyk i Agata Kubicka,
by je prowadzić.
Gdy w pełnym składzie zasiadłyśmy przy kominku
i podzieliłyśmy się swoimi
uczuciami oraz oczekiwaniami,
przestałyśmy być dla siebie anonimowe.
Każda
wiedziała już "coś" o innych,
inne wiedziały "coś" o niej.
Potem zmieniłyśmy się w czarownice.
Sylwestrową noc rozpoczęła szalona zabawa,
pełna spontaniczności
i radości.
Potem, podążając za energią wodzirejki tej nocy - Agaty, poczułyśmy swoją
moc, uwolniłyśmy swoje ciało i dusze
z nie-fajnych emocji, w przenośni i dosłownie wrzuciłyśmy do ognia wszystko to,
co chciałyśmy zostawić, zamknąć w przeszłości,
z czego chciałyśmy się oczyścić i uwolnić, by zrobić miejsce nowe.
Nowy Rok przywitałyśmy feerią sztucznych ogni
i całym mnóstwem wzajemnych
życzeń.
Kolejne trzy dni wypełniała intensywna praca. Do kolacji pracowałyśmy w dwóch
równoległych grupach. Na zajęciach Eugenii uczestniczki poznawały swoje
podejście do spraw, które mogą zmienić i tych, wobec których - dla uzyskania
pogody ducha - trzeba uznać bezsilność, uczyły się skutecznej komunikacji oraz
przechodziły
przez
"okno Joharry'ego" - trudne ćwiczenie, ale dające niezwykle użyteczny wgląd w
siebie.
Choreoterapeutyczne zajęcia Agaty pozwalały uczestniczkom
na pogłębienie kontaktu ze swoim ciałem, zobaczenie, jak się czują
w relacjach, przyjrzenie się swojej kobiecości, oraz odkryciu w sobie zarówno
blokad, utrudniających działanie, jak i niezwykłej siły, drzemiącej w każdej
z nas, która wszystko czyni możliwym.
Po kolacji, w przytulnej sali kominkowej, spotykałyśmy się znów wszystkie -
każdy wieczór przynosił nowe doświadczenia i wyzwania. Wprowadzone w błogi stan
relaksu, podczas medytacji
przyglądałyśmy się temu, co chcemy rozpocząć, rozwinąć, zamknąć
i z czym - pokonując własny lęk - skonfrontować się.
Przy kreacji noworocznej mandali odkrywałyśmy to,
co kryje nasza podświadomość, swoje prawdziwe "ja".
W wieczorze "bajkowym" zajęłyśmy się ukrytymi
przekazami "Dziewczynki z zapałkami".
W przerwach między zajęciami był czas na spacery
(sypnęło trochę śniegiem, świeciło słońce), a po ich zakończeniu - babskie
pogaduchy, ciągnące się długo w noc.
Ostatni dzień, po śniadaniu, przeznaczony był na podsumowanie
tych niezwykłych i owocnych dla wszystkich - zarówno dla uczestniczek, jak
i prowadzących - warsztatów.
Wyjeżdżałyśmy z Korzenia z "naładowanymi akumulatorami",
mnóstwem pozytywnej energii, poczuciem olbrzymiego znaczenia kobiecej
solidarności, oraz nadzieją i wiarą,
że poczynione postanowienia wprowadzimy w życie...















Co najważniejszego wyniosłam z tych warsztatów?
…nową wiedzę na temat samej siebie…(Aneta)
... poznawanie siebie, otwarcie na kobiety i ich problemy,
sukces w pracy nad własnymi lękami, podbudowanie poczucia własnej wartości,
apetyt na dalszą pracę nad sobą... (Joanna)
..że
muszę pracować nad własnym rozwojem osobowości... (Ela)
... potwierdzenie moich przypuszczeń (Iwona)
... że trzeba walczyć o siebie
dla siebie... (M.)

W po-warsztatowych ankietach uczestniczki podzieliły się
swoimi wrażeniami:
Dzięki inwencji Agaty i
Eugenii mogłam być uczestniczką niezwykłej nocy sylwestrowej. Jestem ciągle pod
wrażeniem przeżyć z Korzenia i nawet wypełniając ankietę kilka dni później nie
jestem w stanie przypomnieć sobie, co myśmy robiły w tę wyjątkową noc. (...)
Zajęcia Eugenii były dla mnie bardzo ważne, ale ciężkie emocjonalnie. Dodały mi
odwagi na ponowne spojrzenie na sprawy które bolą
i ranią duszę. Choreoterapia wyzwalała we mnie pozytywną energię, pozwalającą
optymistycznie i z lekkim 'luzem'; spojrzeć na mnie i na moje problemy.
Przypominała o jaśniejszej stronie mojej natury. Wieczorne zajęcia - to był
pełny relaks,
szczególnie podczas medytacji i mandali. (M.)

Zajęcia z Eugenią były bardzo zróżnicowane - trochę ciężkiej,
ale bardzo pożytecznej pracy, trochę rozrywki, ale wszystkie skłaniały głęboko
do myślenia i dały okazję do poznania siebie
i otwarcia się na innych. Bardzo starannie przygotowane.
Dla mnie dobór tych zajęć to MISTRZOSTWO ŚWIATA.
Czapka z głowy przed siłą tak kruchej kobiety.
(..) Po zajęciach choreoterapeutycznych z Agatą widzę u siebie szybko
następujące zmiany, polegające na odzyskiwaniu czucia
w ciele, odczuwaniu radości z tego tytułu oraz otwarcia na kobiety. Szczególnie
zajęcia ostatniego dnia spowodowały, że do końca pozbyłam się lęku przed
kobietami i zrozumiałam, jak wielką siłę można czerpać z ich wsparcia i ile
można im dać od siebie. (Joanna)

Choreoterapia stanowiła zdecydowany przełom w moim ciele i
duszy. Pozostałe zajęcia były interesujące, oryginalne i dające dużo do myślenia
o sobie. Najwięcej do mojego rozwoju osobistego wniosła właśnie choreoterapia,
ale także 'okno Joharry'ego' i mandale. (Iwona)
Zajęcia
prowadzone przez Eugenię pozwoliły mi lepiej poznać siebie
i zobaczyć, jak jestem odbierana przez inne osoby, oraz jak ja
czuję się w relacji z innymi. Dzięki zróżnicowanemu wiekowi uczestniczek miałam
okazję spojrzeć na wiele spraw z zupełnie innej niż dotychczas perspektywy.
Podczas choreoterapii nauczyłam się integrować psychikę z ciałem i wyrażać
siebie poprzez bardziej świadomy ruch. (...) Medytacja zrobiła na mnie ogromne
wrażenie. (Aldona)
Na warsztatach uświadomiłam sobie, że posiadam
jednak
jakąś wartość, że mam głębię mojego JA, że mam uczucia. Odzyskałam wiarę,
że tak naprawdę mam wpływ na swoje życie. Nabrałam siły, iż mogę i powinnam
wierzyć
w słuszność swojej intuicji i potrafię podejmować
słuszne decyzje. (Małgosia)
