Menu:


 

 

RELACJA

z warsztatów wyjazdowych

"KIEDY MIŁOŚĆ BOLI"

8 - 11 lipca 2009 r

Pensjonat AGRO-RAJ,
Mierzyn na Pojezierzu Brodnickim

organizator: Fundacja Kobiece Serca



Z oferty lipcowych warsztatów wyjazdowych skorzystało trzynaście kobiet. Choć warsztaty organizowane są w różnych częściach Polski, aby ułatwić dojazd na nie ich mieszkankom, jeszcze raz okazało się, że to nie odległość, a przede wszystkim chęć uczestnictwa w nich
ma priorytetowe znaczenie. Na warsztaty dotarły kobiety z Mazowsza, z Małopolski i Wielkopolski, ze Śląska i Podkarpacia,
z województwa łódzkiego i koszalińskiego.    

Warsztaty współprowadzone były przez Eugenię Herzyk
i Agatę Kubicką - większość zajęć odbywała się w 6-7 osobowych grupach, razem spotykałyśmy się na porannej gimnastyce,
przy posiłkach oraz na wieczornych wykładach, czy sesjach relaksu
i medytacji. Pogoda była zmienna - dużo słońca, ale także burze
i ulewny deszcz, nie zawsze na werandzie ciepełko zachęcało do leżakowania, ale rekompensowała to wszechogarniająca cisza.
Okolica emanowała bujną przyrodą, pełną zieleni i treli niezwykłych ptaków. W gospodarstwie rezydowały prześliczne kózki - ulubienice uczestniczek - i ogromne, choć łagodne i spragnione pieszczot,
psy właścicieli.



Oderwanie od cywilizacji, zawieszenie w urokach natury, sprzyjało poświęceniu tego czasu na "pracę nad sobą", z czego uczestniczki chętnie skorzystały. Gestaltowskie sesje grupowe, prowadzone przez Eugenię Herzyk znakomicie korelowały z choreoterapią u Agaty Kubickiej. Każda uczestniczka wyjechała z różnymi doświadczeniami, każda zabrała z warsztatów to, co na ten moment było jej najbardziej potrzebne. Oddajmy im głos:        
 

Z warsztatów wyjechałam z głową i sercem pełnym wiadomości,
z impulsem do pracy nad sobą i pozytywnych zmian w moim życiu oraz przeświadczeniem, że nie jestem sama i mogę liczyć na dalszą profesjonalną pomoc.

Uczestniczyłam w warsztatach wyjazdowych po raz pierwszy.
Moje oczekiwania zostały spełnione. To było niepowtarzalne doświadczenie. Poznałam siebie, otrzymałam pomoc i wskazówki od terapeutek - Eugenii i Agaty, od grupy dostałam wsparcie, akceptację i zrozumienie, poczucie solidarności kobiecej i (co dla mnie jest istotne) przeświadczenie, że mogę liczyć na pomoc nawet poza warsztatami. Dziękuję Eugenii i Agacie za pracę, którą wykonują fachowo, rzetelnie i z pełnym zaangażowaniem,
za ich kobiecość, spokój i ciepło, które z nich emanuje.

Znalazłam się w odpowiednim czasie i w odpowiednim miejscu. Teraz czeka mnie ciężka praca nad sobą. Trzymajcie za mnie kciuki!
Asia



Na treningu Gestalt zrozumiałam, że mogę częściej mówić „nie” -
i nie jest to złe, ale bardziej asertywne i nie muszę się z tego tłumaczyć. Zrozumiałam, że jeśli ktoś chce mi zrobić krzywdę, mogę się bronić. Zajęcia choreoterapeutyczne pozwoliły mi ujrzeć w sobie kobiecość. Zrozumiałam, że każda kobieta jest piękna, tylko nie wszyscy widzą to piękno, tak jak ja do tej pory.

Warsztaty bardzo mi pomogły, chociaż nie rozwiązały moich problemów - z nimi muszę uporać się sama.
Po zakończeniu warsztatów podjęłam postanowienia, które staram się realizować w życiu codziennym. Jestem dobrej myśli, że pomoże mi to nad dalszą pracą nad sobą.
Janina





Najwięcej do mojego rozwoju na tych warsztatach wniosły zajęcia
z choreoterapii i zajęcia w grupach w nurcie Gestalt.
W tańcu odrzuciłam myślenie, to co mi się wydaje na mój temat,
to jaka chciałabym być, czy jaka powinnam być. Po raz pierwszy
w życiu po prostu byłam sobą i to było jak powrót do domu. Pozwoliło mi to zacząć akceptować i szanować siebie.
A dla mnie to naprawdę dużo.

Na zajęciach prowadzonych przez Eugenię zobaczyłam, w jakie schematy relacji wchodzę z innymi ludźmi. I odkryłam, że są to wzorce, powielane z dzieciństwa. Zobaczyłam, że często w relacjach opuszczam siebie albo wchodzę w rolę ofiary. Takie spojrzenie
z boku było dla mnie ważnie. Teraz bardziej świadomie patrzę na swoje zachowania i relacje. Mam nadzieję że to pierwszy krok,
aby je zmienić.

Warsztaty były super pod każdym względem.
To był milowy krok w moim rozwoju i zrozumieniu siebie.
Iza





Nie myślałam, że zajęcia z choreoterapii spowodują u mnie tak niesamowite emocje, że zdołam bardziej zrozumieć swoje ciało,
to co we mnie się dzieje. Zajęcia w plenerze spowodowały,
że zaczęłam inaczej patrzeć na otaczająca nas przyrodę.
Chodząc teraz na spacery dostrzegam drobiazgi i cieszę się
z nich, pomimo, że w głowie niosę trudne do zniesienia myśli.

Bardzo się cieszę, że uczestniczyłam w warsztatach. Zapoczątkowały we mnie inne postrzeganie siebie i moich problemów. Podjęłam pracę nad własnym wnętrzem. Do tej pory żyłam chyba mniej świadoma jak można żyć, jak odczuwać. Przede wszystkim zrozumiałam, że nikt za mnie życia nie przeżyje. Jeszcze przez kilka dni po warsztatach przerabiałam wszystko w głowie.

Eugenio, jestem dla Ciebie pełna podziwu, że dźwigasz na swoich skromnych plecach ten ciężki a nawet bym powiedziała bardzo ciężki plecak kobiecych zmartwień i problemów. Nigdy wcześniej
nie spotkałam się wcześniej z taką formą pracy nad sobą.
Było to dla mnie niesamowite doświadczenie.

Myślę, ze wiecie, co robicie i dlaczego w taki sposób.
Wielki szacunek dla Was. Serdeczne dzięki.
Marysia




Trudno powiedzieć, w którym momencie dzieją się najważniejsze rzeczy. Zarówno terapia grupowa jak i choreoterapia miały
na warsztatach swoje miejsce. Choreoterapia była dla mnie czymś zupełnie nowym. Podchodziłam do tego z rezerwą,
ale i z ciekawością. Nie wiem, na jakiej zasadzie to działa,
ale podczas warsztatów otwarły mi się moje „lochy”.
Dopiero po wyjeździe to wszystko zaczęło ze mnie wyłazić...

Wiem, że to dopiero początek jakiejś drogi. Tego, co jest we mnie częściowo uświadomione i nieuświadomione jest bardzo dużo.
Nie mam pojęcia, jak dużo

Tego typu warsztaty są bardzo potrzebne i bardzo potrzebne jest propagowanie wiedzy na temat „pułapek chorej miłości”.
Ja nie miałam żadnej świadomości, ze nie musi być w moim życiu tak beznadziejnie. Nie miałam świadomości, że jestem tak „chora”,
a przede wszystkim nie miałam świadomości,
że ktoś może mi pomóc .
Wiola

Do mojego rozwoju osobistego na warsztatach najwięcej wniosła sesja w nurcie Gestalt. Byłam zachwycona tym, że można w tak szybkim czasie sięgnąć do tak głębokich pokładów zamrożonych emocji i pragnień. Na terapii analitycznej mimo wszystko jest ryzyko kreowania swojej osoby – w Gestalcie proces przebiega zbyt szybko, by się znalazł czas na auto-kreację. 
 Zaskoczenie, ale też dotknięcie fundamentalnych spraw -
głębokich przekonań, które w sobie nosimy. Świetne.
Paradoksalnie niewiele pamiętam ze swojej sesji!!!

Warsztaty dały mi świadomość, że warto o siebie dbać.
Na warsztatach nie naprawimy siebie na zawsze - za mało czasu. Ważne jest więc, żeby naprawić choć jeden element. I trenować "skills" – pewne sprawności. Chodzi mi o to, by nabrać umiejętności radzenia sobie z choć jednym problemem. Na przykład takim,
że nie dbam o swój wygląd, bo nie mam dla kogo. Jeśli jednak nabiorę przekonania, że zadbam o to DLA SIEBIE i że ma to wartość - już jestem bogatsza o jedną rzecz.

Czegoś cennego się nauczyłam. I dużo było ćwiczeń praktycznych. Dla mnie medytacja na cztery strony świata była wspaniała.
Do dziś pamiętam to wrażenie, kiedy jakbym zobaczyłam świat przez chwilę w mocnych kolorach, intensywny. No i stwierdzenie Eugenii, że można być smutnym, ale szczęśliwym -
nareszcie nie trzeba być radosnym na siłę.

Po warsztatach jeszcze przez kilka dni udało mi się utrzymać
stan wewnętrznego szczęścia.
Agnieszka

Na pytanie w ankiecie, czy poleciły by takie warsztaty swoim znajomym z podobnymi problemami, wszystkie uczestniczki odpowiedziały 'tak'.